Strona główna
Zespołu Szkół STO
Aktualności
Oferta szkoły
Grono pedagogiczne
Statut
Kalendarium
Plan lekcji
Dla Rodziców
Samorząd Uczniowski
Galerie
Dziennik ucznia
Napisz do nas


Piąta strona świata


Pewnego wrześniowego dnia przez oszklone drzwi Muzeum Miejskiego wchodzi krępa postać w okularach. Zgromadzeni uczniowie gimnazjum techniku myślą zapewne, że to kolejny widz. Dopiero, gdy mężczyzna staje na środku sali i rozlegają się gromkie brawa starszej części publiczności, młodzi rozpoznają sławnego reżysera, a obecnie posła na Sejm RP.

Głos zabiera dyrektorka muzeum przybliżając historię powstań śląskich, którą cała Polska poznała dzięki serii filmów Kazimierza Kutza zwanej tryptykiem śląskim. Swą wypowiedź kończy wynikiem badań pokazującym, że prawie wszyscy młodzi Polacy, a nawet Ślązacy mają nikłe pojęcie o dążeniach regionu w sprawie przyłączenia się do naszego kraju.

Reżyser nie jest zdziwiony tym faktem, co więcej stwierdza, że odpowiedzialność za ogólnonarodową niewiedzę ponoszą urzędnicy i władza. Skupiają się oni, bowiem nie na wygranych bojach, lecz na tych przegranych. Ich ulubionym jest powstanie warszawskie, które politycy nagłaśniają, kiedy tylko tracą elektorat.

"To była zbrodnia i idiotyzm. Idiotyzmem jest prowadzenie walk w swoim mieście, wśród swoich mieszkańców. Powstańcy śląscy mieli nawet regułę zakazująca starć w terenie zabudowanym, żeby nie palić własnych domów. Zbrodnią zaś niepotrzebne poświęcenie dwustu tysięcy istnień" - komentuje poczynania Warszawiaków.

Później twórca przechodzi do swoich związków z Tychami. W Szopienicach, gdzie się urodził jego rodzina żyła w ciężkich warunkach w tak zwanych "familokach" z toaletą usytuowaną na zewnątrz. W końcu przenosi rodzinę do Tychów, gdzie obecnie na miejskim cmentarzu spoczywają szczątki jego brata.

Kutz podkreśla w swojej opowieści, jakie na Śląsku znaczenie mają wartości rodzinne i że to właśnie od naszych przodków powinniśmy poznawać historię regionu. Sam zaczął zbierać informację do pisanej właśnie sagi rodzinnej zatytułowanej "Piąta strona świata".

Mimo deklaracji swej śląskości, Kazimierz Kutz wyjechał do Warszawy, w której nadal mieszka. Co więcej, odniósł tam sukces i teraz w sali do połowy wypełnionej młodzieżą radzi, żeby wyjechali stąd jeśli chcą zrobić dla Śląska coś dobrego. Ale czy nadal musimy oddalać się od domu, kiedy tutaj zaczynamy mieć powoli takie same możliwości rozwoju? Nie tak jak za czasów młodości reżysera, kiedy to nasz region traktowany był jak niechciane dziecko Polski...

Paulina Bujas, kl. III



2006 © Gimnazjum im. J.Conrada-Korzeniowskiego ZS STO w Tychach